święcie wierzę, że poezja uratuje mi życie

10.07.2015

z dziennika Grace McDaniels



urodziłam śliczne naczynie. od małego
rósł we mnie szklisty odprysk wbity w ciało.
dzisiaj wszystko wyszło na jaw, opalizuje i lśni.

mój zachwyt jest wielki, nie mieści się
w żadnym wnętrzu. po brzegi
wypełniona sensem, wciąż nie otworzyłam syna,
nie zajrzałam do środka – nie wiem,
że jest pełen gorzkiego szlamu,
którym będę się krztusić przez szereg lat.

jeszcze nie wiem, że kiedyś
strzaskamy się oboje w drebiezgi:
ja – poczwarny gliniany gąsior
on – brudna karafka ze szkła



__________
Achtung, Achtung, nowość!
Okej, to jest wiersz nawiązujący do postaci Grace McDaniels, o której można sobie poczytać w internetach, chociaż możliwe, że tylko po angielsku. Niemniej jednak poczytanie jest zalecane, bez tego kontekst nieco przepada. Warto też pooglądać zdjęcia, w tym zdjęcie Grace i jej syna.
Nie pamiętam, kiedy to napisałam, wydaje mi się, że w tym roku, ale całkiem możliwe, że jednak w zeszłym. W każdym razie to jeden z najnowszych.
Jestem dzisiaj z różnych powodów wściekła jak wielki tłusty trzmiel zamknięty w słoiku.
No ale to minie.

29.06.2015

retrosekcje VII /refrakcja/



Petronela O. jest załamana. chciałaby
być światłem.

czysta kartka mówi więcej niż zapisana.
czysta kartka mówi mniej niż brudna.

jeśli Petronela O. wisi na drzewie, to kim jest?
owocem
małpą
samobójcą



__________
Okej, część siódma i ostatnia, szóstej brakuje z tych samych powodów, z których brakuje czwartej.

Przeżyłam trzeci rok, zaliczyłam sesję, mam wolny wrzesień, jestem dumna ze mnie.
Wreszcie mogę czytać. Skończyłam Genialną maszynę, książkę będącą jednocześnie krótką powierzchowną historią kardiologii i krótkim powierzchownym omówieniem serca jako symbolu w kulturze. Prócz tego jestem w połowie Czerwonego rynku (reportaż o handlu zwłokami, organami, dziećmi etc.) i zaczęłam Na Zachodzie bez zmian.
To będą dobre wakacje.
Zresztą, już są dobre, a będą jeszcze lepsze.

22.06.2015

retrosekcje V /miałkość/



Petronela O. wymyśla sobie życie. pokój
jest pełen dymu – kłęby pęcznieją w wykrzywione twarze,
obce cywilizacje widziane przed urodzeniem,
cieliste cienie z podróży astralnych,
ludzi-kwiaty, kwiaty-ludzi, kwietnych ludzi, ludzkie kwiaty,
zielone wróżki, fioletowe wróżki, popatrz tylko, nisza w niszy,
w niszy nisza, upał łupał mózgi, wyłupał
oczy guzikom, oczy guzików, guziki oczom, oczy z guzików

Petronela O. – zachwycona – oddycha głęboko.

życie jest gdzie indziej, szepcze głos z offu.
jestem życiem, szepcze Petronela.



__________
Owszem, brakuje czwartej części. Gdybym pogrzebała w notatkach, może zdołałabym ustalić, co miało być tematem tego nienapisanego wiersza, ale niespecjalnie chcę wracać do notatek z klasy maturalnej. Tęsknię za tamtymi czasami, nie chcę tęsknić jeszcze bardziej, a to byłby nieunikniony skutek wracania do starych zapisków.
Nie jestem pewna, co próbowałam tutaj zrobić. Coś podobnego do strumienia świadomości, do plastycznych wizji. Wydaje mi się, że wyszło średnio. Hm. Miałko. Czyli w sumie tytuł pasuje.
To głupie, że umieściłam w tym wierszu tytuł książki Milana Kundery, mimo że tej książki nie czytałam. Gwoli ścisłości, przeczytałam ją dopiero w zeszłym roku, kojarzy mi się, że we wrześniu. W sumie to ewentualnie może mieć coś wspólnego z tym wierszem. To chyba dobrze.

Nie mam wyników egzaminu z mikrobiologii i drażni mnie to niesamowicie. Podobnie rozdrażniona jestem nadchodzącym egzaminem z patofizjologii.
Ale to nic. Jeszcze tylko dwa dni i wakacje.

15.06.2015

retrosekcje III /izolacja/



Petronela O. siedzi w sali chemicznej. nie jest sobą, ale
wewnątrz siebie. skuliła się, plecy ma oparte o tył czaszki.
patrzy przez własne oczy jak przez szybki. wszystkie dźwięki
odbite od ścian niczym fale
płyną przez nią, nie zostawiając śladu.

Petronela O. gapi się w przestrzeń. za oknem pada śnieg. mróz
uderza batem w szyby.



__________
Apatia i monotematyczność.
W sensie to powyżej i w sensie moje życie od tygodnia - uczę się na egzamin z mikrobiologii. Rzygam mikrobiologią, mam serdecznie dość, nie marzę o niczym innym niż spalenie trzech opasłych podręczników, którymi się otaczam.
Ale to nic. Niedługo wakacje.
Petronela nie rzyga, Petroneli wszystko jedno, skuliła się wewnątrz własnej czaszki i siedzi. Nie wiem, o czym myśli.
Zostały jeszcze dwie części, ostatnia z niespodziewanym finałem.

Od czapy - znalazłam ostatnio coś fajnego i muszę się podzielić.
Tadeusz Różewicz napisał kiedyś wiersz moje ciało i wiersz zasypiając. A Sokół, raper, niedawno zinterpretował te dwa wiersze po swojemu, a Sampler Orchestra dołożyli do tego podkład. Nie mam pojęcia o rapie, ale to jest piękne. Zapętlam to w kółko praktycznie od daty premiery.
Parka z teledysku też jest piękna.